sobota, 9 lipca 2011

Xcaret

W Xcaret bylem pierwszy raz równo 10 lat temu. Bardzo mi się podobało. Rewelacyjne miejsce na spędzenie dnia a finałowe przedstawienie w amfiteatrze pamiętam do dziś. Meksykanie potrafili dać show, w którym sławili swój kraj, przy czym nie było to nadęte i patetyczne, jednak dawało poczucie dumy i radości z bycia Meksykaninem. Nic dziwnego , że na koniec cały amfiteatr, pełen przecież obcokrajowców, wykrzykiwał głośno i z przejęciem Viva Mexico. Wspaniały nastrój, świetne widowisko. Od tego czasu, jak czytam w folderze, trochę Xcaret rozbudowano. Doszły nowe atrakcje, park jest trochę większy. No i ludzi jest pełno, rano do wejścia płynął nieprzebrany strumień ludzi z wszystkich możliwych hoteli na Riwierze Maya i oczywiście z Cancun. Nasz przewodnik z autokaru poinformował nas, że park przyjmuje do ponad 7 tysięcy turystów dziennie. Dziś było około 5 tysięcy. Sodoma i Gomorra. Jeśli ktoś chce wypoczywać sobie spokojnie na piaszczystej plaży pod palmą kokosową w ciszy i spokoju niech się tu nie pcha za żadne skarby. Najważniejsza atrakcja to oczywiście spływ podziemną rzeką w masce z rurką i płetwami. Chłodna rzeka to prawdziwa rozkosz w porównaniu z żarem lejącym się z nieba po wyjściu z wody. Przechadzające się majestatycznie po otoczonej głeboką fosą wyspie cętkowany jaguar i czarna puma budzą respekt. Małpy na drzewach powyżej psocą zrzucając kawałki gałęzi na przechodzących turystów. W licznych jeziorkach czy zatoczkach nad plażą można popływać z delfinami a nawet rekinami. Można przejść się po dnie morskim w specjalnym skafandrze zakładanym na głowę i dotknąć płaszczki. My takie płaszczki mamy co prawda u siebie w hotelu 10 metrów od brzegu i pełno ostrzeżeń, żeby nie nadepnąć na żadną bo może ukłuć ogonem. W Xcaret jest fajne oceanarium z pięknymi okazami ryb, hodowle żółwi od maleńkich po okazy o średnicy półtora metra, hodowle ryb, plantacje orchidei, pawilon z motylami, rancho koni i oczywiście pełno papug oraz zwierzaków tutaj uznawanych za egzotyczne a dla nas jak najbardziej swojskie, czyli np. jelenie. Są też ślady dawnej cywilizacji Majów w postaci kilku pomniejszych ruin ale jest też swietnie odwzorowana wioska Majów, w której o 17tej odbywa się pokaz dawnych obrzędów łącznie ze składaniem ofiar, niezwykle barwna inscenizacja, w której szamanie noszą przepiękne pióropusze z piórami świętych ptaków Quetzali. Potem odbywa się pokaz gry w pelotę, prehiszpańską grę w piłkę a na koniec wspomniany wcześniej show. Jest jeszcze tuzin innych atrakcji, ale nie sposób zobaczyć wszystko jednego dnia. Oprócz Xcaret są jeszcze dwa inne parki tego typu w okolicy Xel-ha i Xplor. Podejrzewam, że finansowo jakoś ze sobą powiązane, bo reklamują się wspólnie i korzystają ze wspólnego transportu. Najnowszy park Xplor stawia na aktywność i sporty. Są tam zjazdy na linach z wież, wspinaczka, eksploracja podziemnych wodnych jaskiń itp. Słyszęliśmy że nad centralnym Meksykiem przeszedł huragan Arlene powodując wiele strat i kilkanaście śmiertelnych ofiar. Do nas całe szczęście nie dotarł, ale w prognozach zapowiadają cały czas burze i deszcze. Wczoraj wieczorem faktycznie mocno padało a dziś rano pokropiło i było pochmurno w parku. Powiem szczerze że nie wiem co lepsze, słońce czy deszcz. Na słońcu nie idzie wytrzymać, choć trochę opalić by się wypadało, ale pochmurne niebo przy 28stopniach gorąca jest naprawdę o wiele przyjemniejsze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz